Ktoś mógłby pomyśleć, że Kraków zatrzymał się na Grechucie, Demarczyk i Piwnicy. Nic bardziej mylnego. Współczesny Kraków brzmi bardzo różnorodnie. Jest tu miejsce na delikatne indie-folkowe projekty, na lo-fi bedroom pop, na introspektywny rap z długimi, poetyckimi tekstami, na elektronikę przesiąkniętą melancholią i na eksperymentalne jazzujące improwizacje Kraków – miasto, które śpiewa samo do siebie. Miasto nie zamyka się w przeszłości – ono ją kontynuuje, ale na własnych zasadach.
Czy rap może być krakowski?
Tak – i to bardzo Piwnica pod Baranami – serce krakowskiej piosenki. Wystarczy posłuchać Quebonafide, Taconafide, Bedoesa w jego krakowskich odsłonach, ale też młodszych artystów: Moli, Otsochodzi (choć ten ostatni bardziej warszawski, ale często koncertuje w Krakowie), a przede wszystkim lokalnych liryków typu Kacperczyk, PRO8L3M w krakowskich klimatach czy niezależnych artystów z Kazimierza i Nowej Huty Kawiarnie, które pamiętają pierwsze akordy. Krakowski rap jest zwykle bardziej refleksyjny, częściej opowiada o emocjach niż o ulicznej dominacji.
Co sprawia, że nowe pokolenie zostaje w Krakowie?
To wciąż ten sam powód, który przyciągał Grechutę i Stańkę – miasto nie wymaga od Ciebie bycia głośnym. Możesz być cichy, intymny, niszowy – i nadal znajdziesz publiczność, która Cię zrozumie.
Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co nowego dzieje się na krakowskiej scenie – koniecznie śledź portal kraków miasto piosenki – KrakowMiastoPiosenki.pl.